Napisane w 100% przez żywego człowieka
Mamy 2 sierpnia 2026 roku. Dzień, w którym marketing cyfrowy na chwilę wstrzymał oddech, a zapleczówki SEO zamilkły. Właśnie weszły w życie przepisy art. 50 unijnego Aktu o AI (EU AI Act). Od dziś niemal generowana treść w sieci (niemal, bo jest wiele niejasności na ten moment i wiele wykładni tych przepisów) musi grać w otwarte karty.

No właśnie, niejasności – deepfake!

Od rana  Content Managerowie analizują swoje biblioteki mediów:

– Ej, a ten Franek z działu obsługi klienta na naszej landing page, którego wygenerowaliśmy w Canva AI… to my musimy napisać pod nim „Obraz wygenerowany przez AI”?

– Nie no, przestań, przecież on nie istnieje, więc kogo podszywa?

– Ale wygląda jak prawdziwy człowiek! Unia każe oznaczać fotorealizm!

– To zmień mu oczy na świecące zielone i przejdzie jako fantasy!

A co z samymi tekstami? Copywriterzy, którzy od roku pracowali głównie jako operatorzy skrótu Ctrl+C / Ctrl+V, dzisiaj nagle przypominają sobie o istnieniu słowników synonimów. Wszyscy szukają bezpiecznej luki prawnej zwanej „Human-in-the-loop” – czyli przepisu mówiącego, że jeśli człowiek chociaż przeczytał tekst AI i usunął z niego dwa razy słowo „w dzisiejszym dynamicznie zmieniającym się świecie”, to tekst można uznać za edytowany przez człowieka.

Co nas czeka?

Etykiety będą wszędzie. Przygotujmy się na to, że czytając artykuł o najlepszych kosiarkach do trawy, pod spodem zobaczymy więcej oświadczeń prawnych niż pod reklamą leku na wątrobę.

Renesans brzydkich zdjęć. Fotografie robione ziemniakiem, na których widać bałagan na biurku i krzywo powieszoną antyramę, staną się nowym symbolem luksusu i autentyczności (to już nie będzie EEAT, to będzie EEEEEAT).

Wzrost stawek za „Ludzkie Pisanie”. Po raz pierwszy od dawna nagłówek „Napisane w 100% przez żywego człowieka” może stać się najsilniejszym unikalnym atutem sprzedażowym w branży.

 

Title
Caption
File name
Size
Alignment
Link to
  Open new windows
  Rel nofollow